Mamy przekonanie graniczące z pewnością, że dla wielu z was pomysł, by odwiedzić Japonię narodził się pod wpływem srebrnego ekranu. Z tego artykułu poznacie kilka miejsc, które rozsławiły filmowe hity.
- „Między Słowami” („Lost in Translation”)
Kto nie widział jeszcze filmu Sofii Coppoli z 2004 roku niech czym prędzej nadrabia. Kto widział ten wie, że niemal całe „Między Słowami” nakręcono w Tokio. Przede wszystkim w dzielnicach Shinjuku i Shibuya. Grane przez Billa Murraya i Scarlett Johansson postaci m.in. spacerują po słynnym skrzyżowaniu Shibuya Crossing, bawią się na karaoke w klubie Karaoke Kan, a w restauracji Shabu-Zen jedzą kolację. Najwięcej czasu spędzają jednak w hotelu Park Hyatt w Shinjuku. Coppola wpadła na pomysł „Między Słowami” podczas pobytu w nim. Była zdeterminowana, by właśnie tam zrealizować zdjęcia, i uzyskała zgodę hotelu pod warunkiem, że ekipa nie zakłóci spokoju gości. To jeden z najdroższych hoteli w Tokio, ale głowa do góry – nie trzeba być jego gościem, by spędzić miło czas w New York Bar usytuowanym na jego 52. piętrze. Oszałamiający widok na miasto gratis!
- „Perfect Days”
Z kolei film Wima Wenders zaprasza do zwiedzania… toalet. Główny bohater „Perfect Days” zawodowo zajmuje się sprzątaniem publicznych wucetów. Ale nie pierwszych lepszych, tylko designerskich wychodków zaprojektowanych przez najlepszych japońskich architektów na czele z Tadao Ando czy Kengo Kuma. To efekt projektu Tokyo Toilet, który miał przełamać stereotypy brudnych i strasznych publicznych szaletów. Każdy z projektów zachwyca formą i funkcjonalnością – od światła, przez kształty, po materiały – i sam w sobie jest małym dziełem sztuki. Korzystając z nich można poczuć japońską dbałość o detale i jednocześnie doświadczyć miejsca, które w filmie Wendersa staje się scenerią do refleksji nad prostotą życia. Wszystkie szalety są zlokalizowane w dzielnicy Shibuya. Korzystanie z nich bywa czasem utrudnione, bo przyciągają zarówno indywidualnych turystów, jak i całe wycieczki. Dla chętnych powstała nawet Tokyo Toilet Shuttle Tour – autobusowa objazdówka ich śladem.
- „Wyznania gejszy”
Umówmy się: to nie jest najlepszy film, ale jedno trzeba oddać Robowi Marshallowi – Kioto wypada tu zjawiskowo (mimo tego, że większość filmu nakręcono w Hollywood). Jeśli chcesz zwiedzać je śladem „Wyznań gejszy”, zacznij od dzielnicy Gion, w której mieszkała główna bohaterka – Chiyo. Kolejnym punktem jest chram Fushimi Inari z tysiącami czerwonych bram, pod którymi przebiega w jednej z niezapomnianych scen. Magia kina sprawia, że ten bieg doprowadza Chiyo do świątyni Yoshimine-dera, w rzeczywistości oddalonej o dwa kwadranse jazdy autobusem. Z kolei w ostatnich minutach filmu pojawia się świątynia Heian-jingu. Chiyo spaceruje krytym pomostem w jej ogrodach. Miejsce w realu jest równie bajkowe jak na ekranie!
- James Bond
Agent 007 podczas misji zbawiania świata od arcyzłoczyńców chętnie odwiedzał Kraj Kwitnącej Wiśni. W „Żyje się tylko dwa razy” (1967) grany przez Seana Connery’ego Bond udawał adepta szkoły ninja mieszczącej się na zamku Himeji, a wygasły wulkan w Parku Narodowym Kirishima w prefekturze Kagoshima zagrał tajną bazę SPECTRE.
W 2012 roku wraca do Japonii „Skyfall”. To znaczy wraca i nie wraca, bo zdjęcia do otwierającej film sekwencji z bazy operacyjnej złowrogiego Raoula Silvy nie powstały w Japonii, ale nie ulega kwestii, że to wyspa Hashima zainspirowała twórców do jej stworzenia. Nazywana „wyspą widmem” lub „wyspą – okrętem wojennym” (to przez jej kształt), jeszcze nie tak dawno temu była najgęściej zaludnionym miejscem na świecie. Tysiące górników i ich rodzin żyło w betonowych blokach na kawałku gruntu wielkości 9 boisk piłkarskich. Po zamknięciu kopalni wyspa została opuszczona, a budynki pozostawione na pastwę losu, przez co tworzy wyjątkowo dystopijną scenerię. „Skyfall” ze względów bezpieczeństwa nie kręcono na Hashimie. Można na nią dopłynąć w ramach zorganizowanych wycieczek z Nagasaki.
- „Kill Bill: Volume 1”
Nie, Quentin Tarantino nie pofatygował się z ekipą filmową do Tokio. Ale solidnie odrobił lekcje. Jedna z kluczowych scen pierwszej części dylogii „Kill Bill” rozgrywa się restauracji Dom Błękitnych Liści inspirowanej wnętrzem izakayi Gonpachi na obrzeżach Roppongi. Nie ma jednak czego żałować. Patrząc na to, w jaką perzynę obraca wnętrze restauracji walka Beatrix Kiddo z O-Ren Ishii i jej armią „Crazy 88” można czuć tylko wdzięczność do Tarantino, że po wizycie w Gonpachi postanowił ją oszczędzić. Niemal wierną replikę izakayi stworzono w pekińskim studiu filmowym, dzięki czemu my teraz możemy cieszyć się kolacją w oryginalne, których tak zachwycił Quentina.
- „Spirited Away: W krainie Bogów”
Nie jest tajemnicą, że filmy animowane Hayo Miyzaki są inspirowane autentycznymi miejscami, nie tylko zresztą w Japonii. I tak sceneria wielkiego domu kąpielowego w „Spirited Away”, w którym pracuje Chihiro, powstała pod wpływem Dogo Onsen – zlokalizowanego w Matsuyamie najstarszego w Japonii kąpieliska z gorącymi źródłami, które działa od ponad trzech tysięcy lat! W jednej z ostatnich scen filmu Chihiro przyjeżdża na stację kolejową nad błękitnym morzem – także i jej pierwowzór znajdziemy w realu: to stacja JR Shimonada, położona w prefekturze Ehime. Jednak prawdziwą kopalnią pierwowzorów jest Muzeum Architektury Edo-Tokio na obrzeżach tokijskiej metropolii. Znajdziecie tutaj między innymi dziwiętnastowieczny sklep papierniczy ze ścianą pełną drewnianych szuflad, które zainspirował Miyazakiego do… stworzenia kotłowni obsługiwanej przez sześcioramiennego Kamaji.
