A rabbit sits on a wall overlooking the Seto Inland Sea in Takehara, Hiroshima at sunset.
,

Okunoshima, czyli wyspa królików


29/08/2025 •

Wyobraź sobie wyspę, której jedynymi stałymi rezydentami są dziko żyjące króliki. Setki królików. To nie sen, to Japonia! 

Okunoshima (prefektura Hiroszima) to z pozoru jedna z tysiąca maleńkich wysp na japońskim Morzu Wewnętrznym. Coś ją jednak wyróżnia i nie mamy na myśli tego, że teoretycznie jest bezludna. Wyspa, która sto lat temu zniknęła z map, by zmienić się w tajną fabrykę broni, dzisiaj jest niosącym otuchę przykładem zwycięstwa dobra i radości życia nad złem i mrokiem. Zamiast śmiercionośnych substancji na Okunoshimie rządzą króliki. A kto wie lepiej, jak „make love not war”, niż te długouche zwierzęta?

Skąd wzięły się króliki na Okunoshimie? 

Sprawa wcale nie jest tak prosta do prześledzenia. Jest kilka teorii na ten temat. Według pierwszej po wyspie kicają potomkowie bohaterów wojennych – praprawnuki królików laboratoryjnych, na których testowano broń chemiczną, a po wszystkim wypuszczono je z klatek. Teorii nie można odmówić logiki, ale nie ma też żadnych twardych dowodów na jej potwierdzenie. 

Zatem teoria numer dwa, także odwołująca się do tego, co na wyspie działo się w czasie drugiej wojny światowej: króliki miały wykrywać wycieki gazu, ale populacja trochę wymknęła się spod kontroli. 

Trzecia: robotnicy żywili się nimi podczas wojny, co nie wyklucza teorii numer jeden i dwa. 

Wreszcie czwarta – najbardziej prawdopodobna – głosi, że króliki na Okunoshimę podrzucono. Zwierzaki na wyspie wypuścili uczniowie (znany jest nawet rok – 1971), a resztę zrobił naturalny pęd królików do rozmnażania. Nie jest tajemnicą, że jedna królicza familia może sprowadzić na świat nawet czterdziestu potomków rocznie. Na pozbawionej naturalnych wrogów Okunoshimie nikt im w tym nie przeszkadzał. Z ośmiu osobników stado rozrosło się do tysiąca. 

Prócz królików Okunoshima nie ma stałych mieszkańców

Co nie znaczy, że ludzie na niej nie mieszkają. Na wyspie działa kameralny hotel, może więc wśród królików spędzić noc. Lub kilka nocy, jeśli ktoś ma taki kaprys. 

Nie zawsze tak było. Wcześniej na Okunoshimie żyły pokolenia rolników i rybaków. Osada może i nie była przesadnie ludna, ale miała długą historię. Pierwsi osadnicy zasiedlili ją osiemset lat wcześniej. Co z tego. W latach dwudziestych XX wieku przekreślono ją jedną, arbitralną decyzją w dalekim Tokio. Wyspę zagarnęła Cesarska Armia Japonii. Wymazano ją z map, rodziny wysiedlono, a ich mikroświat zrównano z ziemią, by zamienić w wojskowe laboratorium i fabrykę broni chemicznej. Przedsięwzięcie było supertajne, bo Japonia była sygnatariuszem konwencji zakazującej użycia tego typu broni. 

Produkowane na Okunoshimie trucizny wykorzystano później podczas wojny na Pacyfiku i inwazji wojsk japońskich w Chinach. Szacuje się, że użycie gazów z Okunoshimy kosztowało życie osiemdziesiąt tysięcy ofiar. To jedna strona medalu. Drugą są niepoliczalne ofiary wśród robotników zaangażowanych bezpośrednio w produkcję. W najgorętszym momencie na wyspie przez całą dobę pracowało kilka tysięcy osób, a jedyną barierą chroniącą personel od toksyn były nieszczelne skafandry i niewiele warte maski. Wystawiono je w Muzeum Trujących Gazów – niewielkiej placówce poświęconej mrocznemu dziedzictwu Okunoshimy. Na wyspie pozostały także ruiny opuszczonych zakładach, coraz bardziej wtapiające się w krajobraz. Bo zdegradowaną przestrzeń oddano przyrodzie. 

Abstrahując od królików i mrocznego dziedzictwa, Okunoshima jest po prostu piękną i spokojną wyspą

Może nawet ocierającą się o rajskość. Ma plaże i ścieżki spacerowe w głąb lądu, a z jej najwyższego wzniesienia rozciąga się widok na Morze Wewnętrzne z bezlikiem mniejszych i większych wysepek. Trudno oderwać od niego oczy, choć ostatecznie show kradną mu wszędobylskie króliki. 

Naturalnie na Okunoshimie obowiązują zasady, których powinniśmy być świadomi przed przybyciem. Dokarmianie? Proszę bardzo, ale tylko pożywieniem dla królików przeznaczonym, które kupuje się w porcie. Uzupełnianie wody ich poidełkach – obowiązkowo (tym bardziej, że Okunoshima jest wyspą, na której nie ma źródeł wody pitnej). 

Ponadto prosi się, by nie przekarmiać królików kapustą (mają od tego wzdęcia), kategorycznie zakazuje dokarmienia na drodze (jedynej na wyspie; kursuje nią busik hotelowy) oraz podrzucania kolejnych osobników. Króliki na Okunoshimie nie są przyjaźnie nastawione do innych przedstawicieli swojego gatunku, a o tym, jak ostre mają ząbki, może przekonać się również człowiek.

Dojazd na wyspę może wydawać się skomplikowany, ale to pozory. W rzeczywistości odwiedzinami na wyspie królików można urozmaicić sobie podróż pociągiem między Osaką a Hiroszimą. Wystarczy na stacji Mihara (zatrzymują się na niej shinkanseny Kodama) przesiąść się do lokalnego pociągu do Tadanoumi, z którego raz na godzinę odpływają promy w stronę Okunoshimy. Jeśli masz Japan Rail Pass za przejazdy pociągami nie zapłacisz ani jena. 

Wyspa jest taka mała, że na zwiedzanie i karmienie królików wystarczą dwie godziny. Nie ma na niej sklepów, ale są automaty z napojami a w hotelowej restauracji można coś zjeść.